Gomen'nasai! Bardzo was przepraszam! Dawno nie wrzucałam nowego rozdziału (a raczej jego fragmentu). To już ostatni fragment, tylko, że teraz jest pewien problem. Otóż nie mam zbytnio weny, by pisać dalej. A znając siebie, jeśli bym pisała tak bez pomysłu wyszłoby masła maślane, a niezbyt chcę byście czytali takie rzeczy. Tak, więc nie przedłużając. Zapraszam do czytania (i komentowania (tylko proszę o jakieś sensowne opinie)).
Od
egzaminu minęło parę dni. Dziewczynka poszła na kolejne spotkanie
strażników.
-Heja
wszystkim! - wykrzyknęła od progu.
-Cześć!
-Jak
było na egzaminie?
-Zdałaś?
- wszystkich ciekawił przebieg sprawdzianu.
Yuko
opowiedziała wszystkim zebranym co działo się w Lesie Śmierci.
-Przepraszam
wszystkich za spóźnienie. - pojawiła się w drzwiach Tsukasa. -
Nie mogłam znaleźć mie.... Aaa!
-Co
się stało? - wszystkich przeraził krzyk dziewczyny.
-Yuko.
Co ty z sobą najlepszego zrobiłaś?
-Moja
mama powiedziała to samo.
-To
nie jest powód do radości. Dzisiaj nie możemy ćwiczyć. Zabieram
was na zakupy.
-Ale
po co? -zapytała Konata. - Jeśli mamy zostać strażnikami to
musimy ćwiczyć.
-Jak
to po co. Yuko zdała do akademii i nie może się tam tak pokazać.
Tak
więc wyszli razem do centrum wioski. Nim minęła godzina kupili
dziewczynce jakieś ubrania.
-To
zostaje nam tylko strój codzienny. Czy wie ktoś gdzie można go
kupić?
-Jest
jeden taki sklep...
-Świetnie.
Prowadź.
Kiedy
doszli na miejsce nie mogli niczego znaleźć.
-Ile
jest jeszcze tych ubrań? - z przebieralni rozległ się cichy
głosik.
-Jeszcze
trochę.
Spędzili
tam parę naście minut, nadal nic nie znajdując. W ten czas
odezwała się sama zainteresowana.
-Czekajcie.
Chyba coś znalazłam.
Po
tych słowach z przebieralni wyszła śliczna osóbka. Ubrana była w
granatowa spódniczkę, takie same sandały oraz w białą bluzkę
przewiązaną w pasie czerwona wstążką.
-I
jak? - spytała się Yuko.
-Idealnie.
Nim
wyszli ze sklepu kupili jeszcze droga czerwona wstążkę i Tsukasa
związała włosy yuko w kok.
-To
dokąd teraz?
-Musimy
się tu rozdzielić.
-Niestety
czas treningu się skończył.
-Widzimy
się za tydzień Yuko-hime.
-Pa
pa.
Wracając
do domu dziewczynka postanowiła przejść się koło akademii.
Nagle zauważyła coś co ją zainteresowało. Kiedy podeszła bliżej
dostrzegła, że jest to osoba. Był to chłopiec z nastroszonymi,
blond włosami i niebieskimi oczami. Na jego policzkach były po trzy
wąsiki.
-
Jak się nazywasz? -spytała nieśmiało. - Tez chodzisz do akademii?
-A
co się to obchodzi? - odpowiedział jej blondyn. - Też będziesz
mnie wytykać palcem jak reszta wioski?
-Nie.
Po prostu chciałam znaleźć sobie kolegę. Niby znam paru ludzi z
wioski, ale
w akademii mam tylko siostrę.
w akademii mam tylko siostrę.
-Czyli
nie będziesz mnie unikać jak ognia?
-Nie.
Jestem Yuko Haruno. A ty?
-Naruto
Uzumaki. Może, jeśli mamy się zakumplować, pójdziemy w takie
jedno miejsce. Dają tam moją ulubiona potrawę.
-Zgoda.
Szli
razem ulicami wioski dopóki nie doszli do małego baru.
-Ichikura
ramen. - przeczytała dziewczynka na jednym z lampionów, którymi
ozdobiony był cały bar. - Ramen... Nigdy go nie jadłam. Dobry
jest?
-Nigdy?
- zdziwił się chłopiec. -To koniecznie musisz spróbować. To
najlepsza potrawa na świecie.
-Skąd
ta pewność. Ja, na przykład, bardzo lubię owoce w czekoladzie.
Mogłabym jeść je w ilościach hurtowych.
-Ja
mam identycznie z ramenem. Mam pomysł. Spróbujesz klasycznego
ramenu i powiesz mi jak ci smakuje. Zgoda?
-No
dobrze. Ale za to ty pójdziesz ze mną któregoś dnia na owoce w
czekoladzie.
-Okej.
Staruszku dwie miseczki ramenu. Jeden miso, drugi klasyczny.
-Już
się robi.-odpowiedział mu starszy mężczyzna za ladą.
Przesiedzieli
w barze trochę czasu poznając się. Zapałali do siebie przyjaźnią.
Yuko spodobał się sposób w jaki jej towarzysz opowiadał.
Postanowili, ze od teraz będą się spotykać w czasie zajęć, jak
i po nich. Wracając do domu Yuko uznała, że był to bardzo
przyjemny dzień. Nie dość, ze dostała nowe, śliczne ubrania, to
jeszcze poznała przyjaciela.
-Tak.
Ten dzień nie mógł być lepszy.