piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 2 część 4

Gomen'nasai! Bardzo was przepraszam! Dawno nie wrzucałam nowego rozdziału (a raczej jego fragmentu). To już ostatni fragment, tylko, że teraz jest pewien problem. Otóż nie mam zbytnio weny, by pisać dalej. A znając siebie, jeśli bym pisała tak bez pomysłu wyszłoby masła maślane, a niezbyt chcę byście czytali takie rzeczy. Tak, więc nie przedłużając. Zapraszam do czytania (i komentowania (tylko proszę o jakieś sensowne opinie)). 



        Od egzaminu minęło parę dni. Dziewczynka poszła na kolejne spotkanie strażników.
-Heja wszystkim! - wykrzyknęła od progu.
-Cześć!
-Jak było na egzaminie?
-Zdałaś? - wszystkich ciekawił przebieg sprawdzianu.
        Yuko opowiedziała wszystkim zebranym co działo się w Lesie Śmierci.
-Przepraszam wszystkich za spóźnienie. - pojawiła się w drzwiach Tsukasa. - Nie mogłam znaleźć mie.... Aaa!
-Co się stało? - wszystkich przeraził krzyk dziewczyny.
-Yuko. Co ty z sobą najlepszego zrobiłaś?
-Moja mama powiedziała to samo.
-To nie jest powód do radości. Dzisiaj nie możemy ćwiczyć. Zabieram was na zakupy.
-Ale po co? -zapytała Konata. - Jeśli mamy zostać strażnikami to musimy ćwiczyć.
-Jak to po co. Yuko zdała do akademii i nie może się tam tak pokazać.
        Tak więc wyszli razem do centrum wioski. Nim minęła godzina kupili dziewczynce jakieś ubrania.
-To zostaje nam tylko strój codzienny. Czy wie ktoś gdzie można go kupić?
-Jest jeden taki sklep...
-Świetnie. Prowadź.
        Kiedy doszli na miejsce nie mogli niczego znaleźć.
-Ile jest jeszcze tych ubrań? - z przebieralni rozległ się cichy głosik.
-Jeszcze trochę.
        Spędzili tam parę naście minut, nadal nic nie znajdując. W ten czas odezwała się sama zainteresowana.
-Czekajcie. Chyba coś znalazłam.
       Po tych słowach z przebieralni wyszła śliczna osóbka. Ubrana była w granatowa spódniczkę, takie same sandały oraz w białą bluzkę przewiązaną w pasie czerwona wstążką.
-I jak? - spytała się Yuko.
-Idealnie.
        Nim wyszli ze sklepu kupili jeszcze droga czerwona wstążkę i Tsukasa związała włosy yuko w kok.
-To dokąd teraz?
-Musimy się tu rozdzielić.
-Niestety czas treningu się skończył.
-Widzimy się za tydzień Yuko-hime.
-Pa pa.
      Wracając do domu dziewczynka postanowiła przejść się koło akademii. Nagle zauważyła coś co ją zainteresowało. Kiedy podeszła bliżej dostrzegła, że jest to osoba. Był to chłopiec z nastroszonymi, blond włosami i niebieskimi oczami. Na jego policzkach były po trzy wąsiki.
- Jak się nazywasz? -spytała nieśmiało. - Tez chodzisz do akademii?
-A co się to obchodzi? - odpowiedział jej blondyn. - Też będziesz mnie wytykać palcem jak reszta wioski?
-Nie. Po prostu chciałam znaleźć sobie kolegę. Niby znam paru ludzi z wioski, ale
w akademii mam tylko siostrę.
-Czyli nie będziesz mnie unikać jak ognia?
-Nie. Jestem Yuko Haruno. A ty?
-Naruto Uzumaki. Może, jeśli mamy się zakumplować, pójdziemy w takie jedno miejsce. Dają tam moją ulubiona potrawę.
-Zgoda.
        Szli razem ulicami wioski dopóki nie doszli do małego baru.
-Ichikura ramen. - przeczytała dziewczynka na jednym z lampionów, którymi ozdobiony był cały bar. - Ramen... Nigdy go nie jadłam. Dobry jest?
-Nigdy? - zdziwił się chłopiec. -To koniecznie musisz spróbować. To najlepsza potrawa na świecie.
-Skąd ta pewność. Ja, na przykład, bardzo lubię owoce w czekoladzie. Mogłabym jeść je w ilościach hurtowych.
-Ja mam identycznie z ramenem. Mam pomysł. Spróbujesz klasycznego ramenu i powiesz mi jak ci smakuje. Zgoda?
-No dobrze. Ale za to ty pójdziesz ze mną któregoś dnia na owoce w czekoladzie.
-Okej. Staruszku dwie miseczki ramenu. Jeden miso, drugi klasyczny.
-Już się robi.-odpowiedział mu starszy mężczyzna za ladą.
       Przesiedzieli w barze trochę czasu poznając się. Zapałali do siebie przyjaźnią. Yuko spodobał się sposób w jaki jej towarzysz opowiadał. Postanowili, ze od teraz będą się spotykać w czasie zajęć, jak i po nich. Wracając do domu Yuko uznała, że był to bardzo przyjemny dzień. Nie dość, ze dostała nowe, śliczne ubrania, to jeszcze poznała przyjaciela.
-Tak. Ten dzień nie mógł być lepszy.