Konoha.
Konohagakure no Sato. Wioska Ukryta w Liściach. Jedna i ta sama
wioska, tylko różnie nazywana. Młoda, 14-letnia dziewczyna wyszła
z budynku szpitala. Ubrana w długą, czerwoną sukienkę z symbolem
klanu na dole i na plecach oraz w czarne, krótkie szorty, które
były prawie całe zakryte. Prawe udo miała owinięte bandażem, a
na nim przypiętą kaburę na kunai'e. Ręce miała zakryte długimi,
jasnoróżowymi rękawiczkami, odsłaniającymi jedynie palce i
połowę ramienia. Czarne, sięgające połowy uda sandały na
obcasie, skrzypiały delikatnie przy każdym ruchu na śniegu. Był
grudzień, zbliżały się święta i, co było tu niecodzienne,
padał śnieg. Małe płatki opadały na czerwony ochraniacz,
zawiązany za grzywką, i na długie, różowe włosy, teraz związane
w połowie. Dziewczyna cicho westchnęła. Został nie cały tydzień
do Wigilii, a ona była na zwolnieniu. A liczyła, że pójdzie teraz
na jakąś misję i będzie mogła zarobić trochę na święta. Ale
los lubi płatać figle i na poprzedniej misji rangi A musiała
zostać ranna. Nie uśmiechało jej się spędzać wolnego w
szpitalu, a tym bardziej samej. Ubłagała Tsunade, by ta pozwoliła
jej wrócić do domu, a i tak była sama. Sensei był poza wioską z
jakąś misją z ANBU, a nocowanie w klanie nie było najlepszym
pomysłem. Postanowiła, że udowodni rodzinie, że jest już dorosła
(przynajmniej na ile może być dorosła dziewczyna, która kończy w
marcu 15 lat).
-Ohime-sama!-przerwał
jej rozmyślania delikatny, kobiecy głos.
W
jej stronę biegła młoda nastolatka z krótkimi, blond włosami
przewiązanymi białą wstążką. Dziewczyna nie była od niej
bardzo starsza. Yuko zatrzymała się i poczekała na podwładną.
-Rin
co się dzieje? Nie spodziewałam się tu ciebie.
-Byłam
na zakupach i zobaczyłam księżniczkę, to pomyślałam, że
mogłabym z księżniczką wrócić.-dopiero teraz zauważyła dwie
siatki w dłoniach blondynki.
-Nie
jest ci zimno? Masz na sobie tylko proste kimono i szalik.
-Nie,
wszystko dobrze.-szczerze się uśmiechnęła.
Porozmawiały
jeszcze chwilę i rozstały się przed domem różowej. Posmutniała
i, by odpędzić złe myśli, postanowiła posprzątać i przygotować
wszystko do świąt.
-
Tydzień później, Wigilia -
Upadła
na poduszki kanapy. Właśnie skończyła wszystko robić. Całe
mieszkanie było już gotowe. Nie chciało się jej wstawać i
przebierać w piżamę. Opadła w ramiona Morfeusza. W pewnym
momencie do pomieszczenia weszła czarna postać. Zobaczył śpiącą
dziewczynę i wziął ją na ręce. Zaniósł ją do jej pokoju,
położył na łóżku i pochylił się. Musnął wargami jej usta.
Gwałtownie się odsunął zdając sobie sprawę ze swojego czynu.
Okrył ją kołdrą i chciał się wycofać. Spojrzał na jej
spokojną twarz. Światło księżyca odbiło się w niebieskich
tęczówkach i delikatnie igrało w blond włosach.
-Wesołych
świąt.-powiedział cicho i wyszedł.
Kiedy
rano się obudziła czuła jeszcze delikatny dotyk czyiś warg na
swoich. Zastanawiała się czy to była prawda, czy tylko sen.
Sandały takie wysokie? :D
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt!