piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 1

       To co się tam wydarzyło 10 października było koszmarem. Tak później ludzie to nazywali. Młoda kobieta razem z dość wysokim mężczyzną przebywali w schronie pod pałacem Kage. W ich wiosce, Konohagakure, to było obecnie jedyne bezpieczne miejsce. Małe zawiniątka, które trzymali poruszyły się niespokojnie. Z jednego z nich dobiegł cichy szloch.
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. - uciszała płaczące niemowlę Mebuki Haruno.
       W końcu musiało być dobrze. Nie dalej jak pół roku temu została matką dwójki dzieci. Dwóch dziewczynek.
-Jak się czujesz kochanie? - spytał się żony Kazishi Haruno.
-Nie najgorzej- odpowiedziała.
       Chociaż tak naprawdę była przerażona. Nie martwiła się jednak o siebie. Martwiła się o dzieci oraz o swoje przyjaciółki. O Kushinę Uzumaki i Mikoto Uchiha. Na temat żadnej z nich nie było wiadomości. Jedyne co było wiadomo o Mikoto to to, że najprawdopodobniej nic jej nie jest. W końcu byli tu jej synowie - Itachi i Sasuke. A co się stało z Kushiną? Cóż miała niedługo rodzić, więc mogła być przy szpitalu polowym. Jej mąż, Minato Namikaze, był Czwartym Hokage, więc pewnie walczy razem z ANBU, joninami oraz chuninami.
-Można wychodzić na zewnątrz! - rozległ się krzyk od wejścia do schronu.
       Wszyscy jak jeden mąż ruszyli, by zobaczyć co zostało z ich ukochanej wioski.
-To straszne. - co chwila dawało się słyszeć.
-Na szczęście nasz dom nie został zniszczony. - powiedział z ulgą Kazishi.
-Tak. - przyznała Mebuki. - Czy nikt nie widział Kushiny Uzumaki lub Mikoto Uchichy?
-Mama i tata są poza wioską. - odpowiedział jej dziecięcy głos.
       Był to nie kto inny jak Itachi Uchiha. Młody chłopiec o czarnych włosach i oliwkowych oczach. Mimo, że miał dopiero 5 lat to już zachwycał swoim sposobem bycia.
-Itachi jesteś pewien, że twojej mamie nic nie jest?
-Prosiła mnie, żebym tu został i czekał na nią i tatę.
-Dziękuje ci Itachi.
-Czy jest tu Mebuki Haruno? - rozległ się po ulicy krzyk.
-Jestem tutaj.
-Haruno-sama zostałaś wezwana do biura Hokage.
-Minato mnie wzywał?
-Nic mi na ten temat nie wiadomo. Powiedziano mi tylko, że mam cię wezwać. - odpowiedział młody członek ANBU.
-Dobrze. - skinęła głową Mebuki. - Już idę.
       Razem z mężem i dwoma zawiniątkami poszli wprost do pałacu Kage, który o dziwo nie został zniszczony. Wyłaniał się niczym wieża pośród pogorzeliska. W środku stał nie kto inny jak Trzeci Hokage.
-Hokage-sama. - oboje Haruno ukłonili się wchodząc do biura Kage. - O co chodzi?
-Mebuki, Kazishi. Dobrze widzieć, że nic wam nie jest. - przywitał ich Trzeci. - Jak się czujecie?
-Bywało gorzej Hokage-sama. - odpowiedział mu mężczyzna.
-Cieszy mnie to. Niestety mam dla was niezbyt dobre wiadomości.
-Stało się coś Mikoto lub Kushinie? - spytała przerażona kobieta.
-Minato i Kushina nie żyją. Przykro mi.
-Nie! - wybuchła płaczem zrozpaczona Mebuki.
-Przykro mi. O Mikoto nic nam nie wiadomo.
       Dziewczynki okryte kocykami zapłakały razem z matką.
-Yuko, Sakura. Nie płaczcie. Proszę was. - uspokoiła dziewczynki. - Nie chcieli byśmy płakali po nich.
       Z jednego z kocyków wystawała mała zielono oka główka z różowymi włosami. Główka, o dziwo, zamiast płakać uśmiechała się.
-Wasza córeczka ma rację. Nie wolno wam płakać. Znaliście ich od najmłodszych lat. Pamiętajcie o nich. Wszystko będzie dobrze. - pocieszał ich Hokage.
-Hokage-sama ma rację. Damy sobie radę, prawda? - spytał się Kazishi.
-Tak. - odpowiedziała mu żona. - Hokage-sama możemy już iść?
-Oczywiście. Powiedzcie mi tylko jak ma na imię ta dziewczynka, która się uśmiechała.
-Yuko. Yuko Haruno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz